5 (100%) 1 vote

Dominika i Małgorzata musiały wyrzucić zawartość swoich szaf dwa razy. Karolina – trzy. Z wszystkich posiadanych ubrań zatrzymały tylko kilka. Tych najmniejszych i największych pozbywały się w pierwszej kolejności. Tylko czasami na dnie szafy trafi się jeszcze ubranie z czasu, gdy było najgorzej. Tam lepiej nie wracać myślami.

jak przestać się objadać

 

Zaczęło się od…

Czasami zastanawiała się, co było pierwsze. Stresująca sytuacja czy obawa przed wieczorem. Po pewnym czasie Dominika już wiedziała, co nadejdzie, gdy za oknami rozbłysną latarnie. Obudzi się wtedy głód, pragnienie produktów zakazanych. Przyjdzie ochota na słodycze i fast foody. To w przypadku planowanego napadu, takiego, który się wyczekuje, bo po tylu restrykcjach przecież można sobie pozwolić na cheat meal. Albo cheat evening. Czasami są też napady nieplanowane, a wtedy pochłania się wszystko, co wpadnie w rękę: chleb z masłem, miód, kotlety. Poczucie winy pojawia się zanim wzejdzie słońce. Nie mija do kolejnego napadu.

Małgorzata wie, co było pierwsze: to zawsze zaczynało się od emocji: smutku, złości, wstydu. Ale było coś jeszcze, chęć nagrodzenia siebie. Bo jak inaczej uczcić dobre oceny w szkole? Nie wiedziała, a jedzenie zawsze było obok, dostępne. Wystarczyło tylko sięgnąć po ulubione produkty, a jak nie było ich w zasięgu ręki, to po cokolwiek, byle tylko poczuć tę pełność i satysfakcję wewnątrz.

U Karoliny zawsze zaczynało się od okazji. Wyczekiwania, kiedy będzie sama w domu, aby przeczesać lodówkę i szafki w poszukiwaniu jedzenia. To, co wpada w ręce kończy w żołądku: słodycze, mięso, pieczywo, zawartość wszystkich szafek w kuchni. Bo liczy się tylko proces jedzenia, przeżuwanie i szybkie przełykanie, myśli wyparowują. Nie ważna jest pora dnia, podczas napadu objadania nie istnieje też poczucie winy. Jest tylko góra jedzenia, a na jej szczycie duża tabliczka Milki całkowicie pozbawiona smaku, przepełniona za to nienawiścią i wstydem.

 

Droga do objadania się

Objadanie pojawiło się w życiu dziewczyn w trakcie wychodzenia z anoreksji. Początkowo przypisywały je potrzebom fizjologicznym ciała, w końcu były wycieńczone, a mięśnie i tkanka tłuszczowa muszą się odbudować.

-Początkowo tłumaczyłam sobie, że po anoreksji organizm “domaga” się innego jedzenia w dużej ilości, ale wiedziałam, że to nieprawda. Miałam zbilansowaną dietę i jadłam wystarczająco. Z uwagi na mój stan emocjonalny w tamtym okresie, od razu połączyłam to z odreagowywaniem jedzeniem – mówi Karolina. Bo choć ciało musi się odbudować po okresie głodzenia, to wpadnięcie w objadanie się nie pomoże w wyjściu z zaburzeń odżywiania. U Dominiki doprowadziło do bulimii.

-W krótkim czasie bardzo przytyłam, właśnie przez objadanie się. Nie wiem, czy można to tak podzielić, ale mniej więcej wyglądało to tak, że z anoreksji wpadłam w kompulsywne objadanie się, a to z kolei przerodziło się w bulimię. Po wielu powtarzających się napadach obżarstwa i towarzyszącym im wymiotom w końcu coś we mnie pękło. Chyba zdałam sobie sprawę, że to choroba i ataki wzięły górę.

Potem zaczęła się terapia i walka z głodem. Głodem jedzenia i emocji.

jak przestać się objadać

Walka z objadaniem

Karolina sama wychodziła z objadania się. Próbowała rozmawiać o tym z przyjaciółkami, ale nie potrafiły zrozumieć, jak to jest zjeść tyle, że nie można się ruszyć, ale nie da się także sprowokować wymiotów. Rodzina nie wiedziała nic, wstyd był zbyt przytłaczający, by im o tym opowiedzieć. To w domu nauczyła się, że jedzenie łączy się z emocjami, to nagroda za dobrą ocenę, prezent na urodziny, pocieszenie w zły dzień. Dlatego nie poruszyła tego tematu. Rozładowanie stresu i wsparcie znalazła gdzie indziej:

-Zmniejszyć częstotliwość napadów pomogło mi znalezienie celu w życiu i czegoś, co zajęło mi czas. Dzięki temu, że poświęcałam się pasji, przestałam myśleć o jedzeniu. Dużo mi pomogło otworzenie się znów na ludzi, wychodzenie z domu. Następnym krokiem była przeprowadzka do innego miasta – to pomogło mi bardzo, obowiązki, studia, praca, znajomi, treningi – nie było czasu na objadanie się, ale także już tego nie potrzebowałam, bo moje serce i głowa były wypełnione czymś innym.

Także Dominika zaczęła szukać innych sposobów na radzenie sobie ze stresem i lękiem. W trakcie terapii odkryła, że sport nie musi być metodą na ukaranie siebie. Aktywność fizyczna pozwoliła zmniejszyć liczbę napadów.

-W końcu dotarło do mnie, że jedzenie, to nie jedyna droga do rozładowania stresu, że jest jeszcze sport, który pomaga się zrelaksować. Co więcej udało mi się wprowadzić system 5 posiłków w ciągu dnia, co według mnie też pomaga. Miałam problemy z jedzeniem przez kilka lat, czasami i teraz zdarzają się gorsze dni i nie wiem czy mogę powiedzieć, że jestem całkowicie zdrowa. Ale na pewno bez pomocy rodziców i terapeutki nie byłabym, gdzie jestem.

To właśnie wsparcie bliskiej osoby pomogło Małgorzacie pokonać objadanie się. Ze wsparciem chłopaka była w stanie wprowadzić regularność do swoich posiłków. Po kilku latach objadania się i stanów maniakalnych była to ogromna zmiana na lepsze. Lata choroby pozostawiły jednak ślady w ciele Małgorzaty: zniszczony układ pokarmowy, problemy z wątrobą. Depresja i stany lękowe także przypominają o głodówkach i wymiotach.

 

Zwycięska walka?

Dominika nie boi się już poczęstować czekoladą od koleżanki. Wie, że nie wywoła to napadu. Wciąż jednak nie jest pewna, czy choroba opuściła ją do końca. Kiedyś gorsze dni przerywały dobre; teraz to ten gorszy zdarzy się w morzu tych dobrych. Te gorsze wciąż jednak martwią, bo wtedy wracają myśli o objadaniu i wymiotach.

Karolina czasami nadal sięga po “zajadanie” problemu: -Mam od czasu do czasu takie momenty, że wiem, że sięgam po jedzenie emocjonalnie, żeby coś “zajeść”. Ale jest to dużo rzadsze, w dużo mniejszych stopniu i doskonale znam tego przyczynę. Te regularne, ogromne incydenty objadania trwały u mnie około roku i już minęły.

Nadal walczy, ciągle w gorszych momentach, gdy wracają myśli o objadaniu, pyta siebie “Po co chcę to zrobić? Co mi to da?”. I podejmuje decyzję: jedzenie nie jest rozwiązaniem problemów. Uczy się oddzielać głód emocjonalny od fizjologicznego. 

Małgorzata walczy podwójnie. Z wielkim głodem i poczuciem winy, które czasami wciąż odzywają się wewnątrz. Walczy też o swoje zdrowie, które prawie zniszczyła choroba. Aby nikt nie musiał wyrzucić całej zawartości jej szafy.

 

Marysia

Chcę zapisać się na newsletter i otrzymywać darmowe materiały PDF!

Nigdy nie otrzymasz od nas spamu. W każdej chwili możesz też zrezygnować. Twoje dane nie zostaną nikomu udostępnione, ani wykorzystane w celach marketingowych przez osoby trzecie.