5 (100%) 1 vote

Zaburzenia odżywiania to problem, który zazwyczaj zostaje dostrzeżony zbyt późno. Nie ma co owijać w bawełnę – trudno jest rozpoznać ewidentne objawy tych chorób w momencie, gdy się pojawiają. Największy problem występuje właśnie w przypadku kompulsywnego objadania się. Osoba zmagająca się z tym zaburzeniem nie chudnie w szybkim tempie, nie wymiotuje, z kolei jej wzmożony apetyt zwykle cieszy się poparciem ze strony rodziców czy też dziadków. Gdzie w takim razie znajduje się ta cienka granica?

 

Gdy apetyt zamienia się w uzależnienie

Kiedy zaczął się mój problem z jedzeniem, bardzo długo nie dopuszczałam do siebie myśli, że coś może być ze mną nie tak. Nie widziałam większego problemu w codziennym przestrzeganiu restrykcyjnej diety, by cały następny dzień móc spędzić na objadaniu się różnymi smakołykami. Myślałam, że to normalne. Dostarczałam sobie mało kalorii, więc logiczne było to, że prędzej czy później mój organizm zacznie domagać się tego, czego nie dostarczyłam mu wystarczająco. Problem zaczęłam zauważać w momencie, kiedy oprócz jedzenia lubianych przeze mnie produktów, zaczęłam jeść – a wręcz wpychać w siebie – wszystko to, co spotykałam na swojej drodze. Zdarzało się, że w trakcie „uczty” zdawałam sobie sprawę z tego, że tak naprawdę nie miałam na to ochoty. Po prostu w zasięgu moich rąk znajdowało się coś, czym mogłam zapchać swój żołądek. W tamtym czasie nie znałam uczucia głodu czy nasycenia, nie potrafiłam rozróżnić tych stanów. Ciągle chciałam jeść, niezależnie od ilości spożytych w ciągu dnia kalorii.

 

Jak rozpoznać problem?

Pamiętam jak dziś, kiedy zrozumiałam, że to, co się ze mną dzieje, nie jest normalne. W domu zawsze była tradycja, że na urodziny moje czy brata rodzice kupowali tort, świeczki; spędzaliśmy razem wspólne chwile. Od dzieciństwa uwielbiałam ten moment. Czułam szczęście i ciepło, jakie dawał dom rodzinny. Tamtego roku było jednak inaczej. Nie zjadłam tortu, nie wypiłam szampana dla dzieci. „Przecież to kalorie, przecież nie mogę”. Nie zwracałam uwagi na to, że sprawiam tym przykrość rodzicom. Następnego dnia zajrzałam do lodówki i znalazłam w niej resztki tego tortu. „Tylko jeden kawałek…” – pomyślałam. Przy nieudolnym wyjmowaniu ciasta całość spadła na podłogę. Jak myślicie, wzruszyłam ramionami i wyrzuciłam go? Nie. Zjadłam i zaczęłam płakać. Zrozumiałam, że w tym momencie każdy normalny człowiek zachowałby się inaczej. Czułam do siebie obrzydzenie, a jednocześnie nie umiałam przestać. To był moment, w którym zaczęłam szukać w internecie informacji na temat tego, co tak naprawdę dzieje się z moim organizmem.

 

Czy każdy objadający się jest uzależniony od jedzenia?

W tym roku mijają trzy lata od momentu, w którym zrozumiałam, że pora raz na zawsze skończyć ze swoją chorobą. Czy to oznacza, że przez ten czas nie objadłam się, nie zaznałam uczucia pełnego żołądka lub przejedzenia? Zdecydowanie nie. Nie raz, nie dwa, nie dziesięć, mając ochotę zjeść całą pizzę lub tabliczkę czekolady – jadłam ją. Wobec tego jaka jest różnica między moim zachowaniem sprzed trzech lat a tym, jak reaguję teraz? Kiedy kilka lat temu zaczynałam jeść coś, co uważałam za niezdrowe, nie kończyłam w momencie uczucia nasycenia. Przestawałam w momencie, w którym czułam, że mój żołądek nie pomieści więcej; po policzkach leciały mi łzy, a ja nie miałam siły, żeby podnieść rękę z jedzeniem do ust.  Teraz potrafię iść ze znajomymi na imprezę, wypić alkohol, a w drodze powrotnej wstąpić na jakiś fast food bez żadnych wyrzutów sumienia; bez strachu, że przytyję. Potrafię spędzić wieczór z chłopakiem w domu, w towarzystwie pizzy i słodyczy – bo taką mam po prostu ochotę. Jakie uczucie mi towarzyszy? Przede wszystkim szczęście – szczęście wynikające z tego, że mogę jeść to, co lubię, kończąc posiłek w momencie, w którym czuję się najedzona. Prowadząc na co dzień zdrowy tryb życia, nie czuję wyrzutów sumienia, gdy odstąpię od przyjętych zasad. Długo zajęło mi zrozumienie własnego organizmu, poznania uczucia głodu czy nasycenia. Jest to trudna droga, pełna upadków i potyczek. Jednak z odpowiednim nastawieniem można osiągnąć wszystko, a nagroda w tej walce jest jedyna i niezastąpiona.

Natalia

Chcę zapisać się na newsletter i otrzymywać darmowe materiały PDF!

Nigdy nie otrzymasz od nas spamu. W każdej chwili możesz też zrezygnować. Twoje dane nie zostaną nikomu udostępnione, ani wykorzystane w celach marketingowych przez osoby trzecie.