5 (100%) 1 vote

Wyobraź sobie ciepły, letni dzień. Właśnie wracasz do domu i już od progu czujesz zapach Twojego ulubionego dania: może to nuty bazylii i oregano, albo słodka woń ciasta drożdżowego z jabłkami? Uśmiech od razu pojawia się na Twojej twarzy. Amelia i Magdalena się nie uśmiechają. Dla nich ten zapach oznacza walkę.

 

objadanie się słodyczami

 

Trzeba się pilnować

Sala wykładowa. Wokół kilkudziesięciu studentów. O czym mowa? Amelia sama nie wie. W głowie kołacze się tylko jedna myśl: dzisiaj wieczorem znowu się to wydarzy. Bo to się nie udało, bo to poszło nie tak, jak miało, bo jestem zbyt słaba, żeby mieć kontrolę. Dlatego trzeba się przygotować, potrzebny jest plan działania, a wtedy będzie dobrze. I w głowie układa się plan: skoro wieczorem znowu będzie napad, to teraz trzeba jeść mniej, trzeba się pilnować.

 

I przychodzi wieczór, a z nim tłuste sery i twarożki. Serki i orzechy, czekolada. Prawie cała blacha ciasta. Wszelkie cukierki, czekoladki. Wieczorem otwiera się otchłań głodu i ogromnej chęci na wszelkiej maści produkty. Byle był tłuszcz i cukier, a smak? Kto by o nim myślał. W pewnym momencie już się go nie czuje. Pozostaje tylko pragnienie pochłonięcia wszystkich produktów z “listy zakazanej”.  

 

Niepoliczalna lista produktów “zakazanych”

Magdalena też ma swoją “zakazaną listę”. A na niej produkty “niepoliczalne”:  ciasto, które można kroić bez końca, chleb, cukierki w opakowaniu, paluszki, słone orzeszki, precle. Produkty, których normalnie unika jak ognia, których mały kęs powoduje wyrzuty sumienia i pewność, że przybrała na wadze. Podczas napadów ważne jest tylko jedno: ma ich być dużo, aż do osiągnięcia stanu obojętności “i tak jestem gruba, do niczego, a kolejny kęs sprawi, że może w końcu poczuję ulgę”. Ulga jednak nie przychodzi. Pojawia się za to poczucie winy. A z nim błędne koło restrykcji dietetycznych i kompulsji. Obietnicy składanej każdego wieczora, że to ostatni raz i od jutra będzie inaczej, i dni spędzanych w napięciu przed wieczornym atakiem. Który z czasem przestał być tylko wieczorny. Jak to się stało?


Przeczytaj więcej o emocjonalnym jedzeniu 

 

Przyczyny objadania się słodyczami

-Na nasze wybory żywieniowe i tendencje do jedzenia pod wpływem emocji wpływają m.in. cechy osobowości, np. ekstrawertyzm. Bardzo ważne jest też istnienie tzw. food-mood-connection. Jest to związek między doznaniami smakowymi a innymi bodźcami oraz stanem emocjonalnym. Takie zależności kształtują się przez całe życie i mogą wpływać na nasze wybory żywieniowe, również w trakcie epizodów objadania się. Przykładowo – placki z jabłkami do dziś kojarzą mi się z beztroskim, letnim popołudniem spędzanym u babci i poczuciem bezpieczeństwa. Za każdym razem, kiedy jem to danie mam w głowie „flashbacki” do tamtych przyjemnych chwil i bardzo możliwe, że gdybym miała problem z kompulsywnym objadaniem się, sięgnęłabym właśnie po nie – mówi dietetyk Aleksandra Narewska.

 

I tak objadamy się świątecznym ciastem, bo przypomina nam ono dziecięcą ekscytację wizytą Mikołaja, albo czekoladą, która zawsze poprawia nasz nastrój. Co jednak w sytuacji, gdy szafki świecą pustkami, a nadszedł napad? Sięgasz po cokolwiek, co znajdziesz pod ręką: nieugotowany ryż, makaron czy bułkę tartą. – W takim przypadku priorytetem jest sama czynność jedzenia: sięgnięcie po produkt, przerzucie, połknięcie i związane z tym uczucie pełnego żołądka. Jeśli nie ma możliwości zdobycia czegoś smaczniejszego, takie produkty mogą być po prostu substytutem, pozwalającym mimo wszystko rozładować napięcie. Niektóre z moich pacjentek szczerze przyznają, że jest im obojętne, co będą jeść podczas napadu – liczy się sama powtarzalna czynność – kontynuuje Aleksandra Narewska.

 

Poznaj historię Dominiki, która pokonała bulimię

 

Chowanie słodyczy

Magdalena nigdy nie musiała sama kupować produktów, którymi się objadała. Były zawsze w domu, dostępne bez trudu. Rodziców nie dziwiło “znikanie” słodkich i słonych przekąsek. Dlatego kiedy postanowiła walczyć z objadaniem wiedziała, że bez uświadomienia bliskich się nie obejdzie. – Kiedy stałam się świadoma, że byłoby o wiele łatwiej walczyć ze wsparciem, prosiłam najbliższych o to, by nie częstowali mnie słodyczami, czy słonymi przekąskami, a wręcz chowali je przede mną. Nie ukrywam, że była to jedna z najważniejszych kwestii w czasie, kiedy byłam w swego rodzaju „ciągu”, kiedy nie mogłam odnotować w kalendarzu żadnego „czystego” dnia – dnia bez objadania się.

Przekąski stały się więc trudniej dostępne, ale walka z napadami trwała nadal. – Pojawiało się poczucie winy, że to znowu się dzieje, tak jakbym sama stwarzała sobie do tego okoliczności. Przez długi czas próbowałam walczyć z tym sama –  mówi Magdalena. Pomoc znalazła jednak u chłopaka, do którego dzwoniła lub pisała, gdy czuła, że objadanie się zbliża. Aż w końcu “czystych” dni zaczęło być coraz więcej.

 

objadanie się słodyczami

 

Mniejsza częstotliwość objadania się

Amelia nie rozmawiała z bliskimi o swoim problemie. Wstydziła się objadania. Skoro tak bardzo dbała o swoją wagę i dietę, to jak powiedzieć komuś, że robi zapasy “zakazanych” produktów na wypadek napadu? Jak wyjaśnić, że teraz musi ograniczać się przez cały dzień, bo wczoraj zjadła wszystko, co znalazła w szafkach w kuchni?  

 

–Zawsze proszę pacjentki, żeby starały się odzwyczaić od budzenia się z myślą, że „dziś wieczorem to, co zwykle” – wszystko zaczyna się właśnie w głowie, a takie nastawienie znacząco przyczynia się do tego, że napad zostaje na trwałe wpisany w nasz rozkład dnia, podobnie jak poranny prysznic czy mycie zębów – zwraca uwagę dietetyczka. Dlatego Amelia decyduje się na trudny krok – pozwalanie sobie na produkty z “listy zakazanej” w świetle dnia, poza napadami. Postanawia otworzyć się na potrzeby swojego ciała, przestać karać się za wyimaginowane przewinienia. Z czasem częstotliwość objadania się spada. Wciąż bywa jednak trudno. Są dni, kiedy jedzenie sprowadza się do liczb i wartości, zamiast smaku czy apetytu. Kiedy ciało, to wróg.

 

 

Przeczytaj historię Małgorzaty, która pokonała objadanie się

 

 

W oczekiwaniu na napad objadania się słodyczami

Zdarzały się też dni, kiedy Amelia i Magdalena czuły, że napad się zbliża. Czasami dosyć łatwo potrafiły określić dlaczego. Innym razem przyczyna nie była tak wyraźna, jedynie słabo wyczuwały, że walka tego dnia będzie cięższa. Co zrobić, gdy czujemy, że napad się zbliża?

–Przede wszystkim trzeba spróbować określić dlaczego mam w tej chwili ochotę się objeść. Czy jestem zestresowana, smutna, zła, a może po prostu się nudzę? Po określeniu odpowiedniego uczucia skupić się na jego rozładowaniu w inny sposób. Jedni preferują ćwiczenia fizyczne, inni zwykły spacer ze swoją ulubioną muzyką w słuchawkach, jeszcze inni zwykłe wypłakanie się. Jeśli kieruje nami głównie nuda, warto jest wyjść z domu, spróbować spotkać się ze znajomymi, pobawić ze zwierzakiem. Generalnie zrobić wszystko, żeby zawrócić nasze myśli z toru prowadzącego do napadu – radzi Aleksandra Narewska.

Bo może być tak, że “zakazane” produkty przestaną takie być. Można zjeść dwa ciasteczka, a nie całą paczkę, kilka paluszków, a nie całe opakowanie, dwie kanapki, a nie bochenek chleba. Restrykcje nie doprowadzą do takiego stanu. – W pewnym momencie doszłam do wniosku, że zakaz jest równoznaczny z tym, że objem się danym produktem prędzej czy później. Nauczyłam się zjadać jedną kromkę chleba, jedną bułkę, czy jednego batonika, bardzo zależało mi na tym, żeby móc patrzeć na te produkty bez emocji. Problem stanowią dla mnie nadal produkty, które wyjmuję bezpośrednio z opakowania i jest ich dużo, np. cukierki. Zazwyczaj kiedy już mam okazję je zjeść, staram się na swój sposób to „celebrować”, nie jeść na szybko i bez zastanowienia – mówi Magdalena.

 

Jest ciepły, wiosenny dzień. Trochę trudny pod względem emocji, znikąd pojawia się stres i niepokój. I ten dawny schemat, myśl o szafce z zapasami w mieszkaniu. Amelia zatrzymuje się na przejściu dla pieszych, rozgląda w obie strony. Przechodząc przez ulicę przypomina sobie, że nie ma już szafki z zapasami na wypadek napadu. Już jej nie potrzebuje.

 

Marysia

Chcę zapisać się na newsletter i otrzymywać darmowe materiały PDF!

Nigdy nie otrzymasz od nas spamu. W każdej chwili możesz też zrezygnować. Twoje dane nie zostaną nikomu udostępnione, ani wykorzystane w celach marketingowych przez osoby trzecie.