Rate this post

Zakończenie terapii zaburzenia odżywiania, to wydarzenie. Moment, na który musimy odpowiednio się przygotować, ale także chwila, której wyczekujemy. Myśl o końcu leczenia wywołuje stres i obawy, pytania “czy na pewno dam sobie radę?”. Początkowo jest świetne, wszystko idzie dobrze, mechanizmy i nawyki wypracowane podczas spotkań ze specjalistą wcielamy w życie, czujemy się stabilnie i pewnie. Aż do kryzysu, który sprawia, że już dłużej nie dajemy sobie rady. Może poza trudnymi myślami wracają także zachowania chorobowe: unikanie jedzenia, objadanie się lub ćwiczenia. Skąd to wiem? Sama przez to przeszłam; po kilku miesiącach od zakończenia terapii musiałam na nią wrócić. Czy powrót na terapię to porażka?

 

powrot-na-terapie

 

Decyzja o powrocie na leczenie

Zdecydowanie nie było łatwo ją podjąć. Każda z nas, która przeszła przez proces leczenia, wie, jak jest on trudny. Najtrudniejsze nie była jednak świadomość, że znowu będzie trzeba zmagać się ze swoimi problemami podczas spotkań z terapeutą, ale myśl, że zawodzę samą siebie i moich bliskich nie dając sobie rady, chociaż przecież byłam już zdrowa. Stąd tak często podjęcie decyzji o powrocie na leczenie jest tak odwlekane w czasie. Sama przez kilka długich tygodni odrzucałam prawdę: że jeśli nie wrócę na terapię, to mój stan tylko się pogorszy. Nie ma co czekać na wróżkę, która machnie różdżką i za pomocą czaru wszystkie problemy znikną. Ale jest też pewne pocieszenie w myśli, że potrzebuje się pomocy.

  • Po pierwsze: świadomość, że ma się osobę, która tego wsparcia udzieli
  • Po drugie: skoro raz ukończyłaś leczenie, możesz zrobić to drugi raz

Choć w oczywiście w najgorszych chwilach nie widziałam żadnej z tych rzeczy; była tylko gorycz, rozczarowanie, rozpacz i poczucie, że nigdy nie będzie już dobrze.

 

Czy powrót na terapię oznacza, że cała wykonana praca jest zaprzepaszczona?

To pytanie pojawiało się w mojej głowie wiele razy. Czy proszenie o pomoc, to oznaka słabości? Czy jest sens znowu się leczyć, skoro terapia, jak widać, “nic mi nie dała”? Czy mam dość siły, by znowu przez to przechodzić? W głowie miałam prawdziwą gonitwę myśli. Musiałam jednak stanąć z samą sobą w prawdzie: czy to nie było tak, że gdy chorowałam, chciałam być perfekcyjną anorektyczką, gdy się leczyłam – perfekcyjną pacjentką, a teraz, po zakończeniu leczenia – perfekcyjną osobą, która pokonała zaburzenie odżywiania? Czy znowu nie wpadłam w schemat perfekcjonizmu, idealności, który był jedną z sił, które wpędziły mnie w anoreksję? Skoro jednak dostrzegłam ten niszczący schemat i nie mam na niego zgody wewnątrz siebie, mogę dokonać zmiany. Najpierw jednak musiałam uwierzyć, że powrót na leczenie, to nie porażka.

 

Potrzeba samoświadomości, żeby poprosić o pomoc

Chorując na anoreksję kompletnie nie odczuwałam samej siebie. Emocje przestały istnieć, tylko w momentach bólu, skrajnego wyczerpania, bliskiej śmierci czułam swoje ciało i wnętrze. Aby poprosić o pomoc trzeba odczuwać dyskomfort, cierpienie, lęk i zaopiekować się sobą na tyle, by chcieć zmienić ten stan. A to oznaka siły, a nie słabości.

 

To ok prosić o pomoc

Anorektyczny perfekcjonizm nakazuje wszystko robić samej, najlepiej i nieskazitelnie. A prosząc o pomoc oddajemy trochę kontroli i odpowiedzialności drugiej osobie. Utrata całkowitego panowania może przerażać, ale bez tego niemożliwy jest powrót na terapię i skuteczna współpraca ze specjalistą. Dlatego tak ważne jest, aby pamiętać, że w porządku jest prosić o pomoc. Już nie jesteś perfekcyjną anorektyczką, która wszystko musi robić sama.

 

Potrafisz dostrzec znaki ostrzegawcze i w porę zareagować

Już nie czekasz do ostatniej chwili, do dotarcia do granicy życia i śmierci. Myśl o powrocie na leczenie, to znak dbania o siebie. Dostrzegania znaków ostrzegawczych – wzmożonych myśli o jedzeniu, utraty wagi, zwiększonej aktywności fizycznej itp. – nauczyłaś się właśnie podczas leczenia. Powrót na terapię, to szansa na dalsze poznawanie samej siebie.  

 

Może problem tkwi w postrzeganiu zdrowia?

Kiedy moje leczenie zbliżało się do końca mimowolnie miałam w głowie obrazy, że teraz wszystko będzie pięknie: poznam nowych ludzi, nawiążę wartościowe relacje, będę odwiedzać nieznane miejsca nigdy nie myśląc o wadze, jedzeniu, kaloriach, ćwiczeniach, wyglądzie… Nie spotka mnie kryzys, nie będę miała gorszych dni. I mimo, że moja terapeutka mówiła mi, jak to prawdopodobnie będzie wyglądało, miałam w sobie ten idealny obraz. I może właśnie to zderzenie z rzeczywistością było takie trudne. Bo wiele momentów było cudownych, czułam się inaczej, byłam inną osobą, niż ta, która rozpoczęła leczenie. Ale wciąż byłam człowiekiem – odczuwałam trudne emocje, miałam słabsze okresy, czułam się niedobrze ze swoim ciałem, porównywałam do innych kobiet. Zastanów się, jak Ty sama myślisz o czasie po terapii? Zdrowie musimy wybierać każdego dnia, nawet po skończonym leczeniu.

 

Czy powinnam wrócić na terapię?

Długo nie byłam w stanie stwierdzić tego na pewno. Być może także się tym zastanawiasz, wciąż ważąc argumenty. To nie jest łatwa decyzja, ale skoro taka myśl się w Tobie pojawiła, warto nie spychać jej na bok, tylko się nią zaopiekować. Rozważ też poniższe kwestie:

 

  • Czy chorobowe myśli są szczególnie głośne?
  • Czy Twój nastrój jest obniżony przez dłuższy czas?
  • Czy wróciły nawyki związane z jedzeniem, które towarzyszyły Ci podczas choroby?
  • Czy Twoja waga się zmieniła?
  • Czy sytuacjom związanym z jedzeniem towarzyszy stres, poczucie winy, lęk?

 

Jeśli czujesz, że powrót na terapię mógłby Ci pomóc przejść przez trudny okres i poradzić sobie z emocjami, które odczuwasz, to warto skontaktować się z terapeutą. Gdy sama podjęłam taką decyzję obawiałam się, że oznacza ona powrót na leczenie na kolejne kilka miesięcy. Wcale jednak nie musi tak być – czasami wystarczy kilka rozmów, aby poczuć się stabilniej, przypomnieć sobie to, czego dowiedziałaś się o sobie w czasie leczenia i zyskać nową siłę do walki o siebie.

 

Marysia

 

Chcę zapisać się na newsletter i otrzymywać darmowe materiały PDF!

Nigdy nie otrzymasz od nas spamu. W każdej chwili możesz też zrezygnować. Twoje dane nie zostaną nikomu udostępnione, ani wykorzystane w celach marketingowych przez osoby trzecie.