5 (100%) 1 vote

Zaburzenia odżywiania mają wiele twarzy. Łączy je jednak kontrola swojej masy ciała i usilne próby utrzymania wagi na określonym poziomie. Obsesyjne ważenie się może być jednym z symptomów choroby. Czy zawsze tak jest? Kiedy chorowałam na anoreksję nigdy się nie ważyłam. Nie dowierzałam liczbom, które wskazywała waga. Podobnie, jak uważałam, że producenci jedzenia kłamią podając kalorie na opakowaniach, sądziłam, że także wagom nie mogę wierzyć. Kiedy zaczęłam terapię zaburzeń odżywiania, a razem z nią przybieranie na wadze, pojawiło się oczywiste pytanie: czy powinnam się ważyć? Czy dobrze, abym znała swoją wagę? Jak powinno się to odbywać, aby nie prowokowało głębszego popadania w anoreksję?

 

terapia-zaburzen-odzywiania

 

Ważenie się, jako objaw zaburzeń odżywiania

Sprawdzane wagi odbywa się zwykle poprzez ważenie swojej masy ciała. Gdyby ktoś zapytał mnie jednak podczas choroby, ile ważę, zapewne nie potrafiłabym odpowiedzieć na to pytanie. Swoją wagę oceniałam na podstawie ubrań, które stawały się zbyt luźne lub wciąż były zbyt obcisłe. Choć byłam tak zależna od liczb, nie ufałam tym, które pokazywała waga. Mimo to, w rzadkich momentach, kiedy byłam ważona, odczuwałam satysfakcję widząc malejącą liczbę. Najgorsze, że zwykle ważyli mnie lekarze czy pielęgniarka szkolna. Nieumyślnie wpływali na moją chorobę, choć oczywiście dokonywali pomiarów mojej masy ciała w dobrej wierze. Nie zdawałam sobie sprawy, że ważenie ma na mnie taki wpływ, ani że może źle na mnie oddziaływać. Uświadomiła mi to dopiero terapia anoreksji.

 

Czy wiesz, po czym poznać, że to już anoreksja?

 

Ważenie się podczas terapii zaburzeń odżywiania

Nie zapomnę, jak podczas jednego z pierwszych spotkań z terapeutką, zaproponowała abym ważyła się w jej gabinecie. Moja początkowa reakcja była entuzjastyczna; dawała mi poczucie utrzymania namiastki kontroli. Jednocześnie jednak bardzo bałam się tego, co będę widzieć na wadze. Podczas kolejnego spotkania powiedziała, że skonsultowała moje ważenie się i uznała, że źle wpłynie to na naszą relację i moje leczenie. Nie pamiętam, co wtedy poczułam, ani co pomyślałam, ale z perspektywy czasu jestem jej za to wdzięczna. Dlaczego?

 

Cieszę się, że nie ważyłam się podczas terapii, ponieważ:

  1. Podczas spotkań z moją terapeutką mogłam poczuć, że cyferki na wadze nie mają znaczenia.
  2. Liczba wyświetlana na wadze powodowała we mnie radość lub poczucie winy. Początkowa radość i tak kończyła się jednak zawsze ogromnym poczuciem winy, z powodu świadomości, że powinnam chcieć ważyć więcej, bo związane jest to z moim zdrowieniem.
  3. Waga nie zawsze wskazuje poprawny wynik. Na pokazanie nieprawidłowej liczby wpływ ma wiele czynników, np.: pora dnia, o której się ważymy, dokładność pomiaru, waga ubrania, które mamy na sobie.
  4. Masa ciała nie zawsze jest adekwatna do faktycznego stanu naszego organizmu. Możemy mieć poprawną wagę, a jednocześnie zły stan zdrowia, który ujawnią dopiero wyniki badań krwi i innych testów.

Jak wpłynęłoby na mnie ważenie się podczas terapii? Tego nie jestem w stanie stwierdzić z całkowitą pewnością, ale na pewno zrezygnowanie z ważenia się pomogło mi choć trochę uniezależnić się od liczb.

 

Co zrobić kiedy lekarz chce mnie zważyć podczas wizyty?

Będąc pod kontrolą lekarza ogólnego często będziemy stykać się z koniecznością stawania na wadze. Pytanie, co robić, kiedy wiemy, że poznanie tej liczby wpływa na nas negatywnie, powodując całą masę wyrzutów sumienia i chęci powrotu do dawnych nawyków? Zawsze istnieje możliwość poproszenia o niepodawanie wyniku pomiaru. Wymaga to jednak dużej siły, a chęć – czasami wręcz przymus – poznania tej liczby jest silniejszy niż dopiero budowane zdrowe nawyki. Często nie udawało mi się pokonać tego głosu, który nakazywał mi poznać moją wagę. Doskonale pamiętam jednak, jak często ta wiedza całkowicie rozbijała mnie wewnętrznie, powodując, że czułam się okropnie i pragnęłam powrócić do dawnego trybu życia. W sytuacjach, gdy liczba symbolizująca wagę zaczynała mnie przytłaczać, starałam się odzyskać spokój i okazać sobie ciepło. Czy liczba wyświetlona na wadze naprawdę w jakikolwiek sposób definiuje kim jestem? Czy moje cechy charakteru związane są z tym, ile ważę? Myślałam o przyjaciołach i rodzinie, którym zależy na mnie niezależnie od tego, jaka jest moja waga. Takie podejście było często bardzo trudne i wręcz odwrotne od tego, co tak naprawdę czułam.

 

Przeczytaj więcej o tym, jak uciszyć głos zaburzeń odżywiania

 

Jak okazać sobie ciepło, gdy liczba na wadze wywołuje chęć powrotu do dawnych nawyków?

Zdarzają się dni kiedy liczba na wadze wywołuje nie tylko poczucie winy, ale wręcz nienawiść i wstręt do samej siebie. Jak zachować się w takiej sytuacji? Dobrze jest zadać sobie kilka pytań, a także zrobić kilka rzeczy, które mogą przyczynić się do poprawy tej sytuacji.

  1. Czy osoby, którym na Tobie zależy zwracają uwagę na to, ile ważysz?
  2. Czy Twoje najlepsze cechy ulegną zmianie, gdy przytyjesz lub schudniesz?
  3. Czy Twoją najlepszą przyjaciółkę cenisz tak bardzo właśnie ze względu na wagę?
  4. Przypomnij sobie najlepszy moment Twojego życia, gdy czułaś się szczęśliwa i wolna. Czy myślałaś wtedy o swojej wadze, albo miała ona jakikolwiek wpływ na tę sytuację?
  5. Odczuj emocje, które towarzyszą Ci podczas ważenia i gdy myślisz o liczbie, którą zobaczyłaś. Gdzie czujesz je w ciele? Zlokalizuj je i postaraj się opisać.
  6. Porozmawiaj z kimś, kto rozumie i nie będzie próbował dawać Ci rad w rodzaju „Nie przejmuj się! Przecież jesteś ładna!” Zastanów się, czego potrzebujesz od tej osoby. Wysłuchania, przytulenia, wspólnego wyjścia na spacer albo do kina? Nie wahaj się o to poprosić.

Czy teraz się ważę?

Po wyleczeniu z anoreksji mój stosunek do wagi i cyferek, które się na nią wyświetlają uległ zmianie. Ta liczba już mnie nie definiuje, nie ma nade mną władzy. Nie przeraża mnie, dlatego nie muszę już także omijać wagi szerokim łukiem. Zdarza mi się zważyć na siłowni, ale nie po to, aby sobie dokopać. Moja waga stanowi dla mnie pewien sygnał. Kiedy się zmniejsza pozwala mi zastanowić się, czy dbam o siebie wystarczająco, czy może muszę poświęcić więcej czasu na relaks i odpoczynek. Zważenie się pomaga mi także w momentach, w których czuję się grubo; często potwierdza tylko, że moja waga tak naprawdę nie uległa zmianie. O ile jednak, gdy ktoś powie mi „przytyłam, masakra” potrafię powiedzieć tej osobie „słuchaj, przecież to nic nie znaczy”, o tyle wciąż trudno jest mi powiedzieć to sobie samej. Ale wciąż się tego uczę i kiedyś będę w stanie powiedzieć to sobie szczerze.

Marysia

 

Pobierz PDF, w którym znajdziesz 9 pytań pomagających w radzeniu sobie z lękiem. Dzięki tej rozpisce zdemaskujesz każdy lęk!

Chcę otrzymywać materiały do pracy własnej oraz informacje o nowych wpisach!

Nigdy nie otrzymasz od nas spamu. W każdej chwili możesz też zrezygnować. Twoje dane nie zostaną nikomu udostępnione, ani wykorzystane w celach marketingowych przez osoby trzecie.